wtorek, 17 sierpnia 2010

Dzien 7

Dzien 7 opisywany dnia 12 nie bedzie tym samym dniem 7. Wertowanie stron notatniczka pozostaje.

 O 10 wstajemy, sniadamy, ogladamy Real Hustle (polecam), gadamy. Mysle ze Blake jest naprawde niesamowitym typkiem. Bardzo cenie sobie jego towarzystwo i juz po pierwszym wspolnym wieczorze i sniadaniu, palam do niego nielada sympatia.

Plan jest taki: -muzeum szt. wspl. -parlament -muzeum narodowe -centrum
Plan byl, mialo byc dobrze i bylo... O 12 zaczynamy wyprawe i do 14 odnajdujemy muzeum. Znajduje sie na poludniowym skrzydle Budynku parlamentu (2gi najwiekszy budynek swiata) ktory my zaczynamy od polnocy na zachod potem z zachodu spowrotem przez polnoc(z wejsciem do parlamentu, wszystkie bilety dla zwiedzajacych zabukowane) na wschod i w koncu udaje nam sie dowiedziec co i jak, dochodzimy do myzeum po 1.5h spaceru w 40 stopniowym upale.|

Muzeum okazuje sie muzeum sztuki prawdziwie Wspolczesnej przez W, wiec po wystawie zwierzatek rezygnujemy bo nic odkrywczego nas tu nie spotka. Strasznie mi przykro ze takie muzea naprawde istnieja. Nie wiem zupelnie poco pokazywac cokolwiek, bez podisow, bez kontekstu. Zbior prac dotykajacych tematyki zwierzat ? A widz ma sie dowiedziec jak maluje sie zwierzeta? WTF? To chyba nie o to chodzi w Wspolczesniej sztuce. Moze sie myle.

Potem Kilka fotek dzieciakow w fontannie, zakupy na glownym bulwarze, potem plac umiri, maly spacer miedzy budyneczkami. Jest niesamowicie. Pieski dopelniaja obrazka. Wszedzie straganki ze starociami na zmiane z mega architektura. Kupujemy zdjecie z 1900 roku przebrane z kupki, spomiedzy dagerotypow i innych starych fotografii. Nastepnym razem kupimy wiecej. Nastepnym

Zdjecia czaja sie tu jedno za drugim. Jest mnogo od ludzi, ulicznych bawiarzy, ale nie jest o dziwo specjalnie turystycznie. Nie wyglada to jak plac Dam w Amsterdamie, wrecz przeciwnie. Jest tu nustwo codziennej naturalnosci. Dochodzimy do wielkiego budynku Biblioteke i bez pytania wbijamy sie do tego niezwykle pachnacego starymi kartkami i suchym drewnem Budynku. Jest przecudnie. Niestety nie mozey zobaczyc ksiazek, jest zamknieta do konca wakacji, ale widzimy tysiace szufladek ze spisem ksiag rozrzuceonych po wielkiej sali poprzebijnej Ogromiastymi witrazowymi oknami. Dech zapiera.

Najbardziej niesamowitym dla mnie momentem jest wejscie do Megastarego (1400?) Kosciolka Ortodoksyjnych Prawoslawian. Od progu delikatnie atakuja zapachy kadzidel, drewna, duwanow i swiec. Potem z prawej i krok dalej takze z lewej strony daja ie slyszec meskie, ambientowe, mruczane spiewy. Cos nieopisywalnego. Jest w nich prawdziwa swietosc. Rozwala mnie to doszczetnie. Jesli cokolwiek mozna glosic takimi spiewami to wlasnie glosic ze sie wierzy bardzo bardzo mocno. Kobiety lezace na ziemi w modlach i pani w czarnej sutannie, ktorej pozwalam sobie zrobic zdjecie. Zauwaza mnie, spoglada przez sekunde gleboko w oczy, poczym przyjaznie usmiecha sie i dalej oddaje sie modlitwie. Wychodze z tamtas z glowa pelna mysli o wierze. Przez chwile chce wrocic, ale nie decyduje sie. Nie chce psuc sobie tego wrazenia. Nie chce im przeszkadzac. Po wyjsciu dogania nas zakonnica i wrecza 2 laminowane ikony. Widziala jak wielkie wrazenie na mnie, nas wywarli.       Pierwszy raz poczulem.

Wracamy do mieszkania Blake. Jestem zadowolony ze znow moge z nim porozmawiac. Niesamowicie inspirujacy a przy tym zupelnie wyluzowany i zabawny. Pijemy wino, jakis lekarstwowy napitek i cwike. Regionalny 20% napoj z japcokow. Naprawde przesmaczny, szczegolnie ze wyprodukowany miedzy innymi przez naszego hosta.

Potem w nocy pisze jeszcze chwile Bloga. Czuje sie niesamowicie zadowolony ze moge go pisac. Czuje ze ucze sie po dwokroc. Raz jadac a dwa piszac i analizujac to co sie wydazylo. Opisujac i dodajac element wrazenia. Czuje ze zadna analiza ani algebra nie dja mi tyle co to absurdalne przezucanie dupy z miejsca na miejsce.

Tym razem rad jest brak. Trudno

3 komentarze:

  1. Poczułeś- jest magia w miejscach kultu innych religii, którą nieskażeni niczym odbieramy bardzo gwaltownie. Masz takie odczucia jak ja w cerkwii w Wilnie. Algebra, Fizyka, Matematyka nie uczą czuć one pomagają żyć na codzień w naszym świecie - to serce Ci daje takie możliwości zeby poczuć i coś kochać a czegoś nie. Myśle ze takie przezycia pozwalają głębiej zrozumiec opowieści innnych podróżników. Ciesze sie że zdrówko nie przeszkodziło w podróży :). Japcok vs paracetamol - 1:0. Kocham Cie Syneczku.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a ja poraz kolejny wlazłam ci w podróż, tak jakoś wyjątkowo sugestywnie to napisane, że nie czytam tylko ogladam i czuje....

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tak... A ja bym tak bardzo chciała, żeby mój Maciek też na takiego mądrego i jednocześnie wrażliwego chłopaka wyrósł jak Ty, Barti! Ale to najpierw trzeba mieć takich otwartych i czułych rodziców - muszę nad sobą popracować (ale z Piotrkiem to się raczej nie uda, niestety).
    Buziaki dla całej Waszej Wspaniałej Czwórki!!!

    OdpowiedzUsuń