Zaczal sie bardzo powoli. Dlugie przeciaganie w czystym lozku. Wspomnienie wczorajszego posilku tez obecne. Wstawanie troche bolesne.
Jako ze jeszcze jeden przed nami dzien tu w Pushkaze, to jakos nie bedziemy dzis szalec. Dzien chillu i choroby Kinki. Dzis to ona ma problem z brzuniem i dlatemu po krotkim obejsciu miasta wracamy do hotelu i ogladamy filmy na czyms w rodzaju HBO. I kolejno jest to: Danny the dog (omg) Commando (omg) i Twilight.
Nie ma nic za duzo do opowiadania, wiec powiem ze zyje a zza dzwi Cybercafe slysze niepokojace dzwieki fatalnej ulewy. Znow zapodaje sobie do sluhawek troche Warszawki :-D
Znow nachodza mysli o potrzebie tu bycia:-D Doszedl do mnie dzis mail od moih przyjaciol coby zaczac jakies dzialania w Warszawie i to tak na serio a jestem tu i moge im pomoc jedynie mailowo. Chcialbym moc byc z nimi a wiem ze jutro czeka mnie skuterowa przejazdzka po gorskich swiatyniach w okolicy. Rozdwojenie jazni, ktorego nie da sie zatamowac. A sny mam tylko o Warszawie. Jak zamykam oczy to nie jestem juz w Idiach.
Nie mam chyba za duzo dzis do pisania, bo jakos mi to ociazale idzie. Wolny dzien wolne mysli. Nie bede wiec tu wypluwal sie wiecej.
Buziaki dla Bratosiostrakow, ktorzy czytaja :-*
...ja też śnię, że jesteś w Warszawie. A ta krótka rozmowa z Tobą całkiem mnie rozwaliła. Tesknię bardzo, całuje mocno!
OdpowiedzUsuńdla brata tez caluski :) widziałam się dzisiaj z Ademem z twojej klasy, byl ze mna na karaoke :)też za tob tesknie :)
OdpowiedzUsuńCześć podróżnicy!
OdpowiedzUsuńNapisz Bartuniu coś jeszcze, ponieważ nie mamy co czytać. Bardzo tęsknimy i czekamy na wasz powrót. Ciocia Monika
Czemu już nie piszesz ??
OdpowiedzUsuńOLa