Niestety pisze to 2gi raz. Zawsze czuje to rozgoryczenie spowodowane utrata jak udanego i mmojego tekstu (huuh). Probuje to odtwozyc i wszystko jest sztuczne. Mialo byc tak jak wtedy a wyszlo jakos tak plastikowo. Moze tym razem uda sie poprostu nie piszac tego samego.
Ciezko jest pamietac wszystko. Tak duzo mi ucieka ucieka. Zaluje czasem ze nia mam stalego dostepu do internetu, chociaz z drogiej strony ciagle wkurzam sie poziomem zasrania naszej planety calym tym syfem. Bulgaria jest tego najlepszym przykladem. Niesamowity syf z gilem. Samochod na samochodzie urzadzonko na urzadzonku. Chcialbym moc opisywac wszystko na bierzaco. Dla mnie to podwojne lekcje. Najpierw siedze na wykladzie dawanym przez podroz i notuje w zeszyciku. Potem wertuje i staram sie wszustko ubrac we mnie.
Uwielbiam ten moment forowania sie calego posta. Kiedy jeszcze nie do konca wiem co napisalem, jeszcze nie wiem co napisze. Oczekiwanie na to co zaraz wskoczy miedzy tryby jest tak niesamowicie podniecajace. Wydaje sie ze Pisanie tego co masz w glowie zbliza cie do tego co masz naprawde w glowie. Maslomaslane? Nie jest tak ?
Zawsze jak zastanawiam sie co napisac, przychodzi cala ta chmara frazesow, nic nieznaczacych slow, strasznych nadymanych glupot.Przebicie sie poza te wszystkie nalecialsci i zaslyszalosci przychodzi z trudem, mi. Stukajac w klawisze wertuje mysli w poszukiwaniu czegos bardziej trafnego, nie bedacego zwyklym cliche. Zawsze probuje.
Wczoraj wyobrazilem sobie scene z filmu. To ta, w ktorej zaczynajac od kosmosu, zblizamy sie coraz bardziej do powiezchni ziemi. Kula, kontynent, region, panstwo, wojewodztwo, miasto, dzielnia, blokowisko, ulica, i najazd na Bochatera. Wszystko to samo tylko przebijajac sie przez ta ilosc ludzi, samochodow, wydazen, docieramy do zoltego Volkswagena w ktorym na tylnim siedzeniu siedze ja i patrze sie do gory na sufit. W drodze zauwazasz jak maly jest swiat w ktorym sie obracasz. Jakby jednak nie patrzec, kazdy z nas jest glownym bochaterem.
...ty masz nowe przemyslenia ...a my mamy z powrotem Oleczkę. Wróciła z łódek, opalona, rozpromieniona... Trochę życia wróciło to tego opuszczonego gniazdka ;-) Cieszymy się intensywnie bo w piątek wyjeżdża do Krakowa do koleżanki..... Buziaki ode mnie i Oleńki
OdpowiedzUsuń