sobota, 28 sierpnia 2010

Dzien 22

Dzien 22, dzien wspinaczki gorskiej picia niesamowitej herbaty i zakupow. Umagizcniania i zapominania o wszelkich podroznych smutkach czy chorobskach. Dzien akuratnej pogody, dobrego wydawania pieniedzy, wielu usmiechow i napawania sie Indiami. Dzien w ktorym KingoBartki rekonstuluja swoj usmiech na powrot. W ktorym zwiedzamy swiatynie i ogladamy malpy. Ten, w ktorym robie zdjecie psow a dachu najwyzej polozonego budynku w okolicy, swiatyni zony stwozyciela swiata Bramy :-D Zjadania wielkich ilosci ostrego Indyjskiego zarla i niemyslenia o jutrzejszym brzuchobulu. W koncu nastrajamy sie tak jak trzeba, staramy sie. Smiac mi sie chce.

Chyba nie bedzie wiecej zanudzania :-D
Bardzo juz dobrze bardzo.

Teraz czas na wystudzanie i zamykanie oczu.
Musze powiedziec ze im sie jest wyzej, tym wiecej widac. Czy nic sie nie kojazy ? :-) 

1 komentarz: