Starujemy tak jak wczoraj. 10 rano sniadamy, potem do sklepu z Blakem po 2l piwo. Siedzimy i pijemy. Ogladamy film o Teorii spiskowej na WTC. Strasznie jebia na zydow wiec mi sie udziela. Wyobrazam sobie swiat za 100 lat opanowany przez ich organizacje, dowodzacy swiatem. Wyobrazam sobie ludzi myslacych "ehh ten Hitler to mial jednak racje". Co za glupota :-P
Do 15 siedzimy i caly czas rozmawiamy. WWOOF i Kibbutz, Work n' Travel, EVS to plany na nastepna podroz. Rozmawiamy o fascynacji przekretami. Wylazimy z domu chyba tylko po to zeby na chwile jeszcze pobyc turystami? Nie wiem. Plan na dzis: Muzeum narodowe. Tramwaj 41+autobus 300 i jetesmy na placa Victoria. Na nieszczescie trafiamy na muzeum dziedzictwa narodowego (pomyleczka) ktore mozna nazwac poprostu muzeum wsi. Tak jak kazdy, ja tez bylem mega podexcytowany spacerujac pomiedzy miskami, krzyzami, i miotlami a mozliwosc zobaczenia repliki ubijaczki do masla wyzwala ogromne ilosci adrenaliny. Jest Kiepsko.
Decyzje zapadaja szybko. Idziemy do muzeum, nie idziemy. Po drodze mijamy piekny budynek i nie mozemy oprzec sie nie robiac sobie zdjec na jego tle (tourism). W koncu jednak nie idziemy, chcemy dzis dojechac do Constanty, na Rumunskim wybrzezu. Nie mozemy jednak oprzec sie zjedzeniu po roz ostatni Ciorby w Bukareszcie.
Calkiem milo wygladajaca knajpa, sporo ludzi, ceny dla nas. Po oczekiwaniu zamawiamy 2 zupy i lemoniade (tu wszyscy ja chlepca). Chwila oczekiwania cz.2 i dostajey nasz posilek. Zimny. Hehe. Kelner bez przepraszania poprostu zabiera zarcie i przynosi spowrotem (chyba to samo...) cieple. Wkladamy posilek w nas, po czym przy placeniu zostajemy oskrobani o 0.5lei. WTF ? Mniejsza...
Metro, tym razem za darmo przeskakujac przez barierki, zakupy przedwyjazdowe. Chwile rozmawiamy z Julia I Blake-m.
Juz nie mam sily pisac.
Musze cos wymyslic…
Postaram sie jutro przyskipowac troszke I doedytowac tego posta.
Tak duzo jeszcze chce tu wcisnac.
Bartek, czytam każdy wpis :)
OdpowiedzUsuńtak sobie pomyślałem, że jeśli zaczęłoby sprawiać Ci trudność pisanie wieczorami (zmęczenie, zblazowanie, chęć bycia w rzeczywistości która Cię ogarnia, a nie wśród słów), mógłbyś spróbować kupić jakiś dyktafon i na bieżąco nagrywać krótkie notatki, np. na tylnym siedzeniu w autostopie. wieczorem miałbyś gotową relację z wydarzeń, przepisałbyś to tylko i dodał przemyślenia i refleksje.
co o tym myślisz?
buziaki
Pisze na bierzaco w Malutkim zeszyciku. Mam system a dyktafon jest do rozwazenia na nastepny raz :-P Tak naprawde i bez dyktafonu bym dal rade, wrazenie jest naprawde silne.
OdpowiedzUsuń...ja czytam a tata nade mna wrzeszczy "Asia wychodzimy, czy my zawsze musimy sie spozniac...". Ale dzielnie nie daje sie oderwac od czytania, co tam, na 12 jedziemy do Cioci Moniki na urodziny Taty, na ktore zaprasza dziadek... Nie wiem, czy cos zrozumiales, my nie wiele ale na pewno jak zwykle bedzie milo, poza tym byc zaproszonym na wlasne urodziny to takie nowoczesne :-)))) ...jezu a on caly czas krzyczy...;-)"Asia chyba specjalnie to robisz zeby sie spoznic.... ;-)
OdpowiedzUsuń