Zaczne od rady No.4, Nie podrozuj a daj podrozy soba pokierowac. Nie wszedzie trzeba byc na czas. Jesli gdzies szczegolnie ci sie podoba, albo masz przeczucie ze to wlasnie tam jedziesz, nie wachaj sie i zrob to! Mysl z dnia 4
Dzien 2
Po wyjscio u z Kafejki, po ostatnim poscie, dostalismy telefon od calkiem milego CouchSurferowca ze jedziemy do niego na noc :-D Jeszcze chwile spedzilismy w centrum no i spanko u niego w domu, z wczesniejsza introdukcja do Starcraft 2, ktorego ow mily czlowiek zdazyl sobie kupic :-D
Nie wiem czy tak jest w Budapeszcie, czy to wyjatek, ale podarowalismy mu wino kupione w Tokaju wzamian za jego resque-reply, a on POLOZYL JE NA POLCE! Nie spodziewalismy sie tego... Tak wiec nie rozstawaj sie z winem jesli chcesz je wypic, prawda? :-D nasz blad
Dzien 3
Wiec w kolejnosci 10:30 Wstan, 11:30 spotkaj sie z nowym CSerem, zwiedz z nim miasto, 14:00 rozstan sie z nim z powodu wlazacych w dupe nog (albo jego zobowiazan ;-P) 15:00 pojedz po zostawione wczoraj bagarze na dworzec,16:00 wyrusz z dworca bo leciuchnej oblucji, 17:00 idz do muzeum-bo po drodze, 18:00 dojdz 2km na stacje wylotowa 18:15 dowiedz sie ze to nie ta stacja.... 19:00 dojedz na wlasciwa stacje, 21:00 w koncu zlap cudem stopa(niestety tylko 30km) 22:00 zlap stopa marzen, prosto do ORADEI, z Amerykancem-Filmowcem za kierownica, ktory wjechal na twoja stacje jedynie poto zeby zapytac o kierunek :-D Wierzyc sie nie da jak wszystko sie cudnie uklada. Poczekalismy tu czy tam, tylko z jednego waznego powodu, zeby spotkac naszego drivera do Oradei. W takich momentach zaczynaja slabnac mi argumenty za tym ze nie ma zadnej wiekszej od nas sily ktora troszke tu pomaga. Tak?
3h razem w Aucie, ciagla rozmowa, dziwny koles. Osobliwie excentryczny. Nie podal reki, podal paszport na granicy przez siatke, nie odpowiada na pytanie albo odpowiada dopiero po chwili. Ale wiem, ze to jest ktos na kogo powinienem byl trafic! Niesamowicie Madry, wielokroc zbija mnie z tropu, zadajac pytanie-odpowiedz, jak inaczej mozna spojzec na ten caly smiechowy bajzel. Ciezko teraz przypomniec sobie slowa, ale wrazenie zostaje. Jestem mu wdzieczny za spedzone razem godziny :-D
dzien 4
02:00 czasu Rumunskiego, dojezdzamy do Oradei. Chwila dezorientacji. Do Hotelu, do czlowieka, do drugiego i wiem gdzie idziemy. Ulica Republiciti. 100 metrow przed celem slysze, OOOO Polakko! Helo my Frrriends! :-D
Valerio Bonsi. Nie wiem co napisac. Niesamowity typek. Przebija usmiechem wszystkich. Jest tu w Oradei od roku, na wolentariacie. Pracowal z dzieciakami przedszkolnymi jak i z ludzmi z zespolem Downa. Rastafari tu i rastafari tam :-D
We refuse to be
Wat u Want us to be
We are wat we are
glosi tatulaz na jego biodrze. Cos w tym jest Aint?
Nie roztkliwiajac sie za bardzo, musze powiedziec ze to byly najfajniejsze jak dotad. Wtalismy o 14, potem ogarniecie ze 2h, potem na basen publiczny, z piwem i grillem, cieplymi zrodlami i 1000 osob, caly czas zajeci dyskusja o swiecie, o podrozach i niebanalnych tematach.
Konczac w miare szybko, poszlismy z nim na jakies party, nie do konca wlasciewie chcac. Zastanawialismy sie z dobra godzine czy o dobry pomysl, ale jak pisalem wyzej, podroz prowadzi cie za raczke. Mialem okazje przez godzine jezdzic na minimotorkach, mega gokartach, widziec semikaskaderskei popisy kolesi. Wszystko za sprawa solenizanta, krorego wujo posiada swoj wlasny tor w Oradei.
Tak wiec KONIEC, jutro dluga droga. Bukareszt czeka, a to w kocu 600km po fatalnej drodze.
Branoc
no to zabieram sie do lektury! Tom**
OdpowiedzUsuń...i czuje sie jakbym byla tam z toba :-)
OdpowiedzUsuńw ORadeii przy głownej ulicy (niedaleko teatru,mostu, itd) jest zajebisty hotel PARC, dwójka za 70 zł chyba. polecam, jest klimat nie z tej ziemi
OdpowiedzUsuń