środa, 25 sierpnia 2010

Dzien 19

Pierwszy raz to robie, ale teraz wiem ze sie nie wyrobie chodzbym i chcial. w zeszycie mam 3 dni zaleglosci tutaj tez... Nie bedzie tak regularnie jakbym chcial ale bedzie tak jak podroz pozwoli. Dzis zatem dzien 19

Kafejka internetowa w Jaipurze, z ktorej pisze, jest zawszonym miejscem, w ktortym na wejsciu kazali nam sobie zrobic ksero paszportu a takze zdjecie minicamem, dane osobowe i hotelu... Jakos sie tym nie przejalem. Dzis przezylismy jedna z najgrozniejszych, a moze i wcale nie, sytuacji w naszym zyciu.

Wszystko wyglada normalnie, spacerujemy sobie ulicami Jaipuru. jest milo a pogoda sprzyja. Kino w Jaipurze, slawne Raj Mandir. Niesamowity film Bollywood Lafangey Parindey. Jestem pod wielkim wrazeniem operatorkiej sztuki i oswietlenia calego filmu. Poprostu NIESAMOWITE!!! Jak w noajnowszych filmach USA a Polske przebili o 100 lat. Bawimy wie wysmienicie. Po wyjsciu troche pada, chowamy sie w swiatyni i zaczynamy przygode.

Podchodzi koles, wyglada wporzadku. Jest nauczycielem, przynajmniej tak mowi. Opowiada ze chce poznac ludzi. Bardzo sceptycznie zgadamy sie na krotka rozmowe i Czai. Pozajemy jakiegos frienda, siedzimy gadamy i pijemy. Wszystko nap[rawde super. Jedziemy do swiatyni Malp. Tez swietnie. Naprawde przezycie warte kazdych pieniedzy. Zakumplowywujemy sie z panem Nauczycielem. Potem mamy sie spotkac spowrotem z Friendem, ale cos idzie nie tak. Najpierw kolega placi za nas za riksze, potem autobus. Nie wiemy co co chodzi ale nie pozwala nam zwrocic kaski. Jedziemy do frienda do domu ktory okazuje sie jednak czyms zupelnie innym.

Ni to sklep, ni dziura w ziemi. Ciemne nie do konca wiemy czego sie spodziewac. Po ostatnich dniach wydaje sie ze nic nie ma za darmo wiec wchodzimy myslac ze zaproponuja nam kolczyk, my powiemy ze jestesmy biedni i koniec. Sprawa wyglada inaczej. Poznajemy obiezyswiata frienda, ktory po chwili przynosi ksiazke "Poland" i okazuje sie ze za tydzien wlasnie do Polski wylatuje! Kinga cos juz czuje ze jest nie tak, ja dalej mysle ze superekstramilo. Duren...

Roizmawiamy chwile, opowiadamy o Polsce, wydaje nam sie niesamowicie mily. Po chwili wychodzi znalezc jakies papiery gdzie jedzie a my zaczynamy rollercoster z nastepmnym friendem. Zaczyna sie opowiesc jak s 2 dni zarobic 5000Euro. Wszystko super, podpiszemy jakis papiuer, on nie moze przewiezc duzo bizuterii ale my mozemu mu pozyczyc nasz limit. Kaska w chwile. Ja przez ulamek sekundy jestem oczarowany a moja chciwosc i chec posiadania biora gore ale po jednym slowie kingi opanowuje sie i widze w jak wielkim gownie sie znalezlismy. Dopiero teraz przypominam soebie caly mily do bolu dzien i kojaze fakty. Jestem zawiedziony. Nic w Indiach za darmo. Mowimy ze nie i ze juz chcemy wyjsc na co Friend No2 ochoczo mowi "Przyjaciele, nie denerwojcie sie, wszystko OK! Nie przystawiamy wam przeciez pistoletow do glowy. To wasza decyzja." I tym akcentem zakoncze. Szybko wychodzimy, dalej towazyszy nam nauczyciel a my rozgladamy sie w trybie natychmiastowym za jakas riksza... Znajdujemy ja po 5 minutach obsrania w majti i kiedy juz do niej wsioadamy nasz nauczyciel kochany prosi o zwrot pieniedzy za autobus... Oddaje mu je z pogarda i jak najszybciej w strone hotelu... Naprawde straszne przezycie.

Tak wiec rada No11 jest taka: Jako ze nie ma w Indiach NIC za darmo, nie wierz jak ktos ci pokazuje ze jest. Jestem strasznie zawiedzony tym faktem ale przestrzeganie zasady "nie bierz cukierka od obcego" tutaj obowiazuje takze doroslych i takich jak my co do doroslosci jeszcze aspiruja.

Szkoda ze tak sie stalo szczegolnie ze wczoraj, dnia 18 bylismy w domu niesamowitych Hindusek, zrobily kindze henne i byly niesamowicie mile. To wlasnie przez wczorajsze przezycie dzis zaufalismy nauczycielowi a teraz nie bedziemy miec okazji spotkac ani razu milych hindusek bo poprostu nie otrzymaja od nas zaufania. Trudno. Nawet jesli jest tu ktos kto nie chce wydoic Europejczyka, niech lepiej sie z tym kryje bo i Hindusi go za to wydoja...

Juz na szczescie przezyci i z gulami w gardlach teraz kierowac sie bedziemy w strone jakiejs knajpy, coby sobie zagryzc ten straszny stres. Nastepny przystanek Pushkar. Jutro o 6:00 bedziemy juz w autobusie zegnajac przedziwny Jaipur. Przenosimy sie z 5mln miasta do 50tys miasta. Moze tam nie spotka nas juz nic takiego i znow bedziemy mogli naladowac baterie zaufania.

W taki dzien jak ten MArco polo wyruszyl, w taki dzien jak ten my dostalismy propozycje kulki w glowe, a ty co dzis robisz ekscytujacego?

Po dzis przezyciu naprawde poczulem zewny smutek za domkiem. Dlatego dziekuje za komentarze i ciesze sie ze Tak duzo osob czyta moj blog. To Duzo dla mnie znaczy i nie sa to puste slowa. Tesknie ale ide dalej zeby wiedziec.

9 komentarzy:

  1. Kurde Zynal
    do niczego moja wiedza, narkotyki, paczki mowilem ale ze bizuteria to nie.... szkoda bo moze by ci szybciej zajarzylo. Dobrze ze juz po strachu. Kocham Cie. Uwazaj bardziej na siebie

    OdpowiedzUsuń
  2. ...lekka modyfikacja rady nr 11, a mianowicie: "generalnie nie ma nic za darmo".
    No i rada 12 mi sie od razu nasuwa: "warto miec przy sobie te istoty, które na codzień nie wydają sie wam tak przydatne" Dzięki Kiniulka za czujność.....

    OdpowiedzUsuń
  3. pf, jak to co robię, oczywiście, że ładnie wyglądam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bartek, wyluzuj. Jakoś mam wrażenie, że od rozdziału "Indie" jesteście strasznie spięci. Na pustyni będzie lepiej. A jak nie będzie, to spadajcie szybko do Nepalu. Tam sie zrelaksujecie na mur... pozdrowy wielkie
    P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Barti, ja Cię doskonale rozumiem - sama też (pewnie nieraz za bardzo) ludziom ufam, nawet gdy zrobią coś nie tak staram się ich tłumaczyć, że przecież były jakieś powody, że niechcący... Kubeł zimnej wody, co? Ale ja i tak wierzę, i z całego serca Ci tego życzę, żebyś szybko odzyskał wiarę w ludzi! Czarnowidze niech będą czujni, ale w żadną stronę nie można przeginać. Zatem równwagi Ci/Wam życzę i wytrwałości! Trzymaj się, K.

    OdpowiedzUsuń
  6. o MATKO CHRYSTUSOWA, ależ przygody xD
    a Agatka przestrzegała, żebyście na siebie uważali :P
    Buźka buźka, trzymać się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przykro mi ze względu na ten ton goryczy w ostatnich postach. Jedyne, co mi pozostaje, to życzyć Wam szybkiego oswojenia obcej przestrzeni ;). Bartku, czyta mi się bardzo dobrze, bo nie skupiasz się tylko na tym, co widzisz i kogo spotykasz. Bardzo dużo w Twoich relacjach jest uczuć, które się ma w zetknięciu z Czymś Nowym i Dziwnym. Czekam na kolejne!

    OdpowiedzUsuń
  8. :* nie mogę sie jakos zaogowac :/(ola)
    ale czytam twoje posty :)
    pozdrowienia dla Ciebie i Kini :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bartuniu, ja sie wpisuje raz do ciebie, raz do Kini, zeby bylo sprawiedliwie :-) Nie wiem, czy razem potem siedzicie przy kompie, czy osobno.... jesli chcesz to mozesz tam tez zajrzec co pisze. Poogladałam Wasze zdjęcia, pogłaskałam buziaczki... pomimo tych roznych przerazajacych przezyc wygladacie na zadowolonych... moze szczesliwych :-) Kocham cie przeokropnie... czasem z tata spimy w twoim lozku ;-) Ale nie interpretowalabym tego inaczej niz chec poogladania telewizji :-) Caluje....

    OdpowiedzUsuń