"This is India" Brzmi podobnie jak krzyki Leonidasa "THIS IS SPARTA" Wypowiadane jednak przez wychudledo, lekko przytartego brudkiem na pupie i przykucnietego na przednim siedzeniu kolegi taxiaza wzbudzaja zupelnie inne emocje.
Wstajemy calkiem rano, ale Monsoon daje sie we znaki i spedzamy 3h na niczym. Przewalamy sie z lewa na prawo. Troche podkurwieni, bo w koncu ile mozna sie denerwowac ta swoja kiepska sytuacja, trza w koncu cos zrobic! o 13 wychodzimy jak deszczyk ustepuje. Idziemy do Qtub Minar. Caly czas gadamy z Zeem, jest naprawde milo. Kilkanascie minut spaceru do Metra, przejazdzka kolejne, i potem kolejne kilkanascie do Qtab. Po drodze gubimy sie jednak i trafiamy do jakiejs opuszczonej swiatyni zrujnowanej przez Hindusow. Na murze spotykam pierwszy raz w moim zyciu Malpe na wolnosci. Dziwne uczucie. Czy mam sie jej bac? Do tej pory byly za kratkami, a jak skojazenia nam mowia to co za kratkami to niebezpieczne. Bac sie ? Robie zdjecie. Nie moge sie nadziwic. Tego dnia jeszcze spotkam papugi i slonia. Nie sadzilem ze stanie sie to tak szybko. Wiedzialem ze zobacze ale 2-giego dnia ?
Wszystko troche opada. Cale to napiecie. Ludzie mniej wiecej wszyscy na swiecie wygladaja tak samo. @ rece i nogi jeden tulow jeden leb i jedna rozrodka. Nie ma sie czego bac. Przechodzimy droge, gdzie jedynym zestawem praw sa Prawa dzungli a ja zaczynam powoli kleic fakty i rozumiec. Ich jest mnustwo a kazdy musi sie czyms zajac. Gotuja wiec, zmiataja, robia zdjecia, wyciskaja sok, wszystko za pieniazki oczywiscie.
Qtub Minar to taka wielka wierza z czerwonego piaskowca otoczona starymi budynkami. Fajne ale czemu ja jako europejczyk place 250Rs a Hindus podjezdzajacy Merolem placi tylko 10Rs... Fatalnie.
Zamykaja mi sie oczy, a jutro jedziemy do Jaipuru. Moge dzis jednak powiedziec ze Indie to cudne miejsce. Zupelnie inne, zupelnie nieuchwytne. Jest tu tyle rzeczy nagromadzonych na metr kwadratowy, az mam wrazenie, ze zasluge dlaczego nie dostalem jeszcze epilepsji musze oddac moim rodzica. To oni nie mieli wystarczajaco silnej woli zeby odciagac mnie od kompa za mlodu, wiec mam za soba natezenie tych przeroznych migajacych obrazu. Jest tu tak ze bym chcial tylko o tym mowic i pytac dlaczego, a jak tylko sie zastanawiam to nie wiem co powiedziec i napisac. Mowienie o brudzie i biedzie mija sie z celem, mowienie o rzeczach fascynujacych gdzies umyka w tym balaganie. Mysle ze Narazie najbardziej mnie to miejsce Intryguje. Ze wszystkich slow to jest jednak to. Jeszcze napewno cos napisze. Teraz juz nie wiem co.
Rada No10 nie zapomnij o klapkach. Bez klapkow w indiach kazdy prysznic bedzie przyprawial cie o grzybiczne paranoje. Wiec nie zapomnij.
...Syneczku, ale ja mam juz zaleglosci w czytaniu...pokazuje ciotce teraz jak ma wchodzic na bloga, wiec zyskales jeszcze jednego obserwatora... Rozmawialysmy o tobie, bardzo tesknimy, calujemy cmok, cmok
OdpowiedzUsuńCześć podróżnicy!
OdpowiedzUsuńNiestety dopiero dzisiaj zaczęłam czytać twojego Bartuniu bloga. Przeżywasz fantastyczną przygodę, którą będę śledziła z Maksem i Zosią.
Powodzenia
No cóż postanowiles udowdnić staremu ojcu że granie przyda sie w życiu do czegoś oprócz grania :) a na serio to cieszę się, że po osiągnieciu celu widzicie kolejny cel i coś mi się widizi, że nic już nie będzie takie same.
OdpowiedzUsuńKocham Cię i TĘSKNIE....
w taki dzień jak ten marco polo wyruszył w podróż.
OdpowiedzUsuńa ty jakie masz plany na dziś?