wtorek, 14 września 2010

Dalej dalej

Taki troche czas zeby sobie jeszcze raz wszystko poukladac.

Jak ja juz klalem na te Indie a w szczegolnosci na tych pojebanych Hindusow. Dzis za to sciskalem sie z nimi w autobusie, w swiatyni robilem sobie zdjecia z dziewczynami i caly dzien bylem dla nich mily. Nie wiem czy ten Rollercoster nie byl zbyt dla duzych dzieci. Bartki takie jak ja, ktore niechcialyby takich karuzel przezywac niech nie przyjezdzaja. Hinduski sa takim dziwnym narodem, ktory zrobi wszystko, zeby cie zirytowac, obedrzec z prywatnosci i uwydatnic twoj kolor skory. Sa irytujacy na maxa a wszystko to robia z taka uroczoscia. Nie wiedza jak "zle" w naszych standardach zachowuja sie i jak bardzo moze to nam przeszkadzac. Jednoczesnie sa tak kochani i tak usmiechnieci w tej swojej nieporadnosci. Cala droge z Jaisalmeru do Bikaneru przespalem na ramieniu 20 ilus letniego chlopaka i bylo naprawde cudownie bratersko a dzis za to wywalilem z reki wode strasznie natarczywemu chlopakowi w Atari. Robia mi z mozgu bajoro.

 Przez ostatni tydzien duzo sobie cichutko myslalem. Powolutku z czerni i biely wylaniaja sie odcienie szarosci a ja coraz bardziej rozumiem jak poruszac sie po tym Kraju. Mysle ze miesiac nie wystarczy zeby zrozumiec Indie i chociaz dzis na glos mowie, ze nie wroce tu zbyt szybko, to jakos w glowie planuje przyszly rok wlasnie tutaj.

Jest brudno a za rogiem czysto. Strasznie glosno a potem spokojnie. Wszyscy gwizdza, naganiaja, prosza a wieczorem od ladnej hinduski slyszysz ze jestes klonek Leonardo di Caprio (lol). Wczoraj


Wiec Amritsar jest polecany goraco. Niesamowite miejsce, w ktorym wyladowalismy po podrozy z 2 francuskami i ich kretaczem kierowca. 500 rpi za poroz w prywatnym samochodzie z obiazdem po Udaipurze :-D Mega! Szegolnie po przeliczeniu tego na zlotowki i spostrzezenie ze za caly dzien jazdy zaplacilismy 33,3 zl :-D Dzis dostalem maila od dziewczyn ze Kierowca zupelnie oszalal podczas pordozy i zabieral je jedynie do drogich knajp, w ktorych pobieral "commision" za ich posilek tam. Wszystko tutaj sie opiera na komisji? Nie wiem jak w Polskim sie mowi ale "commision" to rodzaj podatku, przyslugi jaka wyswiadcza restauracja, hotel czy inne miejsce naganiaczowi za przyprowadzenie grubych portweli. Znajomi poznani w Jaisalmerze (tacy co to cale Indie na Motorze chca zjechac) opoiadali ze ich przyjaciel hindus zostal zapytany nawet w sklepie z osprzetem do motoru, ile chce za przyprowadzenie Bialaskow, zeby mogl przeliczyc koncowa cene. Tak wiec przemily kierowca, z ktorym mielismy okazje podrozowac, comisje chcial pobierac wszedzie, a kiedy zorientowal sie ze dziewczyny nie lubia drogich knajpek, zaczal podnosic cene za dzien jego uslug. Nie wiem jak to sie potoczylo dalej, ale tak wlasnie tu wszystko sobie pracuje :-D Ja nie wiem czy ten caly "commision" to dobrze czy nie dobrze. Ja sie na to denerwuje, ale oni wydaje sie ze sa z tego zadowoleni :-D

Amritsar, w ktorym aktualnie jestesmy jest absolutnie niesamowity. Jesli komus mialbym cos polecic, to przyjachenie wlasnie tu jako pierwsze miejsce w indiach. Nie jest tu tak turystycznie jak w Pushkarze a rownie spokojnie jak tam. Mozna sobie tu urzadzic okres przystosowawczy do indii, lezac na marmusze Golden tempel, byc goszczonym w przyswiatynnym dormitorium badz karmionym w jadlodalni (tez przyswiatynnej). Poznanawanie kultury Sikhow jest bardziej lekkostrawne od kultury ich braciakow kolegow Hinduskow. Sikhy to sa takie typki co mysla ze sa wojownikami i nosza takie zabawne turbany i sztylet-scyzoryk przy pasie. Nie polubili sie z Hinduskami ni z Muzulmanami, wiec wymyslili sobie ze beda Sikhami i sa naprawde fajowi :-D Zbudowali sobie Golden tempel coto ma na sobie 750kg zlota i sobie wokol niej dreptaja w swoich turbanach na glowie. Nie obcinaja przez cale zycie wlosow a potem wszystkie je skrzetnie chowaja pod turbanem a wszystko poto, ze jak kiedys kto by taki turban chcialby mieczem potraktowac, to zwotek wlosow hodowanych przez cale zycie i jeszcze tego calego turbanowego materialu mialby ich uchronic przed przejsciem na droga strone.

My sobie tez tak drepczemy, na zmiane mowiac WOOW... Ale zajebiscie! Zlata swiatynia jest naprawde niesamowita. Najbardziej imponujacy zabyt w Indiach jak dotad. Ale oprocz swiatynnych modlitewek i powaznego nastroju wszechpanujacej religii, w Amritsarze jest tez Shoping Mall! Nie moglem sie powstrzymac. W kraju, w ktorym wszystko jest inaczej chcialem zobaczyc co jest tak samo. Ale w Mc Donaldzie i tym razem nie podawali wolowiny wiec zadowolilem sie McRyba. Kupilysmy kindze 2 pary mega okularow z superwypasionymi, wszystkomogacymi szklami za laczna sume 5250Rpi! Co nba polskie daje 350 zl :-D Poszlismy tez do kina na Dabang i sie nie rozczarowalismy i tym razem. Sceny Akcji rozwalaja. Poziomem nie przekraczaja tych z "Wejscie smoka" a jakoscia obrazu, oswietlenia i efektow specjalnych dorownuja produkcja Hollywood. Niesamowite zjawisko. Nie mam pojecia czy oni ogladaja to z powaga, czy tak jak my poprostu nabijaja sie z kazdej jednej sceny, spojzenia, dialogu. Tam wydaje sie ze najpowazniejsze sceny sa krecone poto zeby madry widz smial sie najbardziej ale sam juz nie wiem. Bylo odjazdowo a fabulke i tym razem nie trudno bylo obczaic nawet bez znajomosci Hindi. Jeszcze shoping mal mial mi do zaoferowania naprawde niebywale djechane buty zimowe w cenie 120 zl ale niestety numeracja Hinduskow konczy sie na rozmiarze 44. A to troszke za malo. Butow nie bedzie.

Jutro dalej. Teraz Macklonge ? Czy jaos tak to sie nazywa?  Obok Daramsalhi. Przenosimy sie zrowninkopustynek w przedHimalaje. Nie wiem czemu taki wybor, teraz tam leje i milo wcale nie jest, ale moze to dlatego ze Himalaje tak grubo brzmia. Jakby co Jade w himalaje, powiedzcie mojej Mamie.

Postaram sie pisac teraz czesciej. Mam wrazenie ze mam teraz cos do powiedzenia. Ostatni tydzien naprawde brakowalo mi slow, i znow nie wiem czy przez rozczarowania czy przez te przezycia ktore dlawia jezyk tam gdzies. Wiec dzis juz ze spokojem. Mam nadzieje, ze hinduski nie wytraca mi go za szybko. A Hinduski to dlatego, ze oni wydaja sie byc z wygladu starsi, a z rozmow mlodsi. Wyczucie wieku jest zupelnie nie mozliwe z wygladu a w rozmowie wydaje sie jakby zawsze rozmawiac z 10-15 latkiem. Kochane Hinduski.

3 komentarze:

  1. Kochany Barteczku!
    Nieźle Ci te Hinduski w głowie namieszały... Mam nadzieję, że im lepiej ich i ten kraj będziesz rozumiał, tym częściej będziesz ich bardziej kochał niż nienawidził. A dzięki temu spokojnie częściej będziesz nam pisał o swoim czasie TAM.
    Szerokiej drogi i nie za dużo deszczu,
    życzy i ściska w pasie Kasia (ciocia cioteczna?)

    OdpowiedzUsuń
  2. 33 year-old Marketing Assistant Wallie Brumhead, hailing from Maple Ridge enjoys watching movies like "Sound of Fury, The" and Rafting. Took a trip to Ironbridge Gorge and drives a S40. zrodlo obrazu

    OdpowiedzUsuń